|
::newoldschool:: |
|
księga gości 2008 wrzesień sierpień |
szaleństwo w biały dzień! Nie mam na nic czasu! Dopiero tydzień w szkole minął a ja już czuję się, jakbym chodziła do centrum oświaty jakieś PÓŁ ROKU! Mam w planie 40 godzin tygodniowo!!
CHORE :/
Ostatnio moim najlepszym przyjacielem jest Pan Rower, Pani EmPe-trójka i Panowie Buty :D.Ogarnęła mnie mania odchudziania :p. Jutro zaczynam pierwszy etap SB :). Mój cel to - 6 kg...czyli tyle ile powinno stracić się po pierwszym etapie właśnie ;). Ja podchodzę do tych rewelacji sceptycznie, ale liczę, że w obwodach coś się ruszy :). ...słucham sobię poezji śpiewanej Czesława i nie mam ochoty odrabieć lekcji! Przecież kiedyś w szkole mnie uczyli, że trzeba być asertywnym :). Do następnego :). newoldschool 2008-09-07 20:18:46 skomentuj (0) Ueahh! Ogarnął mnie dziś syndrom LENIA :)...słodkie nicnierobienie! Chociaż żeby nie skłamać: doprowadzam się do 'perfekcji' przed jutrzejszym występem na szkolnej scenie życia :p! Nie po to na 2 miesiące zamknęłam się na wsi z dala od znajomych, żeby ich teraz nie olśnić! Boże, czasami wydaje mi się, że nie jestem wartościowym człowiekiem tylko pustą lalką, dla której liczy się tylko wygląd... Pewnie za jakiś czas będę pluć sobię w brodę, że zmarnowałam wakacje na izolowaniu się od świata po to tylko, żeby skupić się na sobie! No ale skoro już tak się poświęciłam..;) Wszystko dlatego, że zaszczepiła się we mnie chęć dążenia do ideału. IDEAŁ - czy ktoś potrafi podać dokładną definicję tego słowa?? ... tak myślałam :) Moją pasją jest projektowanie odzieży.. Moim znakiem astralnym jest LEW.. ..jeżeli połączymy te dwa fakty to nie ma innej możliwości jak ta, że pragnę sie wyróżniać stylem i być zawsze w centrum uwagi! Ale matka natura niestety coś skopała w moich genach! ...jestem nieśmiała... x_x Ogólnie mam zaburzoną samoocenę i zawsze wymagam od siebie więcej niż to możliwe! Ot perfekcjonistka ^^. ...idę się dalej byczyć! Sajonara :) newoldschool 2008-08-31 19:38:11 skomentuj (0) ...ale najpierw debata :) Czy wiesz co jesz? Czasami można żyć bez świadomości tego co znajduje się w pożywieniu, które pochłaniamy... Według mnie wiele osób traktuje teraz jedzenie jako kolejny TREND! Przykład? Jedzenie ekologiczne - zaczerpnięte od celebrities. Człowiek dzięki temu, że je jak gwiazdy (tofu i inne 'pyszności') czuje się bardziej wartościowy i podświadomie a często i świadomie zbliża się do swojego ideału. Drugi trend wprost z ulic Hollywood - półlitrowe kubełki z kawą! Po pół roku śmierć dla serca... Ale przecież to tak stylowo wygląda! Tak, na pewno ;]... Ja i tak jestem zdania, że jedzenie powinniśmy traktować instrumentalnieale niekoniecznie po macoszemu. newoldschool 2008-08-30 21:27:15 skomentuj (2) The First AKT 1 Scena pierwsza: (nastolatka właśnie wróciła z zakupów, zjadła spóźnione śniadanie (godzina 14) i zasiadła przed swoim laptopem... dwie godziny później, po niezliczonej ilości przemyśleń na tematy egzystencjalne jak i te bardziej wzniosłe postanawia założyć bloga. Ot tak, żeby dać upust swojej śmiałej i czasem przerażająco bezsensownej twórczości. Ale życie przecież musi mieć kolorek, a nawet czasem wiele odcieni jednego koloru, czyż nie?! Przerywając w tym momęcie ten przydługi offtopick, zaczyna jak każdy normalny człowiek w jej wieku...ale niech to Was nie zmyli ;)! ): Witam :) Mam na imię Emilia, na Ziemię przybyłam 17 lat temu z galaktycznej macicy mojej MATKI Planety. Już od początku moje życie wyglądało inaczej niż większości ludzi, jednak było zastraszająco podobne do życia mniejszości! To stwierdzenie przypomina mi czasem, że żebym nie wiem jakbym mocno się starała, nigdy nie będę WYJĄTKOWA! Chociaż... Ale wracając do moich początków : Zanim przyszłam na świat poznałam moją najlepszą przyjaciółkę - Okunio. (dla dobra społeczeństwa będę posługiwała się pseudonimami. Swoją drogą, to co najbardziej uwielbiam w polskich serialach to przypisy na koniec odcinka, 'że imiona i nazwiska bohaterów są przypadkowe' i oczywiście 'zdarzenia też są przypadkowe' jednak na początku filmu NAPIS JAK WÓŁ, że była to opowieść oparta na faktach! Mhmm, wielki plus dla myślicieli polskiej kinematografii :)! ). A więc moja przyjaciółka leżała w swojej galaktyce, odległej od mojej o jakieś pięć kroków...jednak dostała wezwanie z Ziemi o miesiąc wcześniej ode mnie. Wtedy po raz pierwszy w życiu (?!) poczułam, co to znaczy zostać opuszczonym. Jednak ze światem zewnętrznym łączył mnie dłuuuugi kabel pępowiny mojej MATKI Planety. Słyszałam rozmowy prowadzone 'tam, na górze' ale nie rozumiałam wiele. No bo jak, kiedy waży się marne 3000g z czego mózg stanowi jakieś ćwierć kilo :p Minął miesiąc odkąd straciłam bratnią duszę. Leżę sobie w tym ciemnym i wilgotnym miejscu...i rozmyślam! Normalnie szok! Sama się na tym złapałam, że robię coś, czego do tej pory robić nie mogłam! No więc myślę, że jest ZA ciemno, ZA mokro, ZA zimno, ZA ciasno i ogólnie wczasy to nie były! Zapragnęłam przestrzeni! Ooo tak, muszę się wydostać na zewnątrz! ...po 10 godzinach morderczej drogi (bagatela ok.0,5 metra z macicy do...ekhem NASZEGO ŚWIATA ;) ) byłam już u celu wyprawy. Jak ja wtedy mogłam pomyśleć, że moja ziemska wędrówka dobiegła końca?! Spojżałam wtedy na oblicze mojej MATKI Planety (na potrzeby bloga - Mama) : -zwichrzony włos -czerwone oczy -lekka opuchlizna -nierównomierny oddech... a pośród tych niedoskonałości - piękny, pełen miłości uśmiech :) ...to wtedy do mnie dotarło, że jeszcze się troche porozglądam i zobaczę co słychać TU, na zewnątrz :) Tak minęło 17 lat, radosnych, smutnych, ciekawych i nudnych 'zarazem' (dziwne jest to słowo - takie mało HIGIENICZNE :p) Przez moje życie przewinęło się mnóstwo ludzi, pewnie jak bywa w przypadku większości (kolejny dowód na moją ZWYKŁOŚĆ!)... Dzisiaj naszła mnie taka myśl: "hmmm, a jakbym tak podzieliła się moim zwykłym życiem z innymi, szarymi obywatelami?!" A więc z nadzieją na jakikolwiek odbiór z czyjejkolwiek strony spędziłam 2 godziny z tyłkiem na płask, na fotelu, przed monitorem, stukając w klawisze i pisząc coś, co być może zostanie sponiewierane przez odbiorców, niedoczytane do końca (bo komu chciałoby się czytać przydługie wywody znudzonej nastolatki??), tudzież może okazać się bestsellerem (taaa dobre sobie, szczególnie, że dosępne w Internecie i to bez żadnych opłat :D)...no cóż! Ja tego nie wiem. Drogi czytelniku, ziemianinie, nietuzinkowy człowieku - jeżeli dotarłeś do tego momentu, to daj mi cynk ;) Być może to Ty przyczynisz się do tego, żebym dalej opisywała dzieje mojej egzystencji i może kiedyś wydam TO COŚ w postaci książki, a wtedy nie omieszkam zapisać Twojego imienia i nazwiska w rubryce 'Współtwórcy' czy 'Podziękowania dla..'. Hmmm...jutro też jest dzień, więc dalszy opis moich przygód w następnym odcinku :) P.S. Nie chcę być niesłowna, ale jeśli z jakichkolwiek przyczyn nie znajdzie się tu jutro mój kolejny wpis to: a)nie ma prądu b)nastąpił Armageddon (chociaż wtedy nie będziesz miał/a okazji sprawdzić, czy żeczywiście wpis JEST :) ) Do jutra :) newoldschool 2008-08-30 20:24:37 skomentuj (0) |
|
|
|